środa, 4 maja 2016

Rozdział 8 cd

Oczami Martina...


 - Tak w ogóle to co z twoją głową? - zapytałem.
 - Zapomniałam o niej. Nie boli mnie już. Ale po tym uderzeniu czuję się tak jakoś inaczej. Tak lżej. - powiedziała zamyślona. Czegoś się domyśla. Muszę temu, jak najszybciej zapobiec.
 - Może dlatego, że dowiedziałaś się, że żyję? - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
 - Tak. Bardzo się cieszę. Brakowało mi ciebie. - wtuliła się w moje ramię. Znałem ją na tyle, by wiedzieć, że głowę zaprząta jej Jack. Trzeba ją zająć czymś innym. Szliśmy za ręce do pobliskiej kawiarni. Mijaliśmy sąsiadów, którym się kłanialiśmy. Większość uważała nas za narzeczeństwo. Nie wiem kto rozpuścił taką plotkę.
Postanowiłem utwierdzić ich w tym przekonaniu.
Przechodziliśmy przez rynek. W pewnym momencie zatrzymałem się i spojrzałem Róży w oczy.
 - Stało się coś? - zapytała. Ja jednak nie odpowiedziałem jej, tylko pocałowałem. Przechodnie na nas patrzyli i bili brawo. Róża nie protestowała, więc uznałem, że jej się podoba i wetknąłem język do buzi. Ona zrobiła to samo. Moja ręka z pleców zeszła na tyłek. Dłonią zmierzwiła mi włosy. Mimo iż to urok, to zadziałało na mnie  niesłychanie podniecająco.
Całujemy się pierwszy raz od piętnastu lat. Zawsze tego chciałem, ale nie w taki sposób. Chciałem, by była świadoma tego, co robi. Jednak nie mogłem sobie pozwolić, by rozmyślała o Jack'u. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę. Lekko odsunąłem się od niej i spojrzałem w oczy. Zawsze je podziwiałem. Próbowała złapać oddech, nie za dobrze jej to szło.
 - Spokojnie Różo. Aż tak dobrze całuje? - zapytałem z szelmowskim uśmiechem.




Oczami Jack'a...

Kręciłem się trochę po mieście. Nie mogłem zebrać myśli. Serce mnie bolało, że pozwoliłem jej odejść. Z drugiej jednak strony on pochodzi z dobrej rodziny, znają się od lat. A ja? Przecież nie można pokochać kogoś kogo zna się jeden dzień.
Może jestem stuknięty, ale ja naprawdę ją kocham.




                                           ***

Z ledwością stałam o własnych nogach. Wszyscy na mnie patrzyli. Martin mnie pocałował! Czyli co teraz? Pokocha mnie? Zostaniemy parą? W sumie to czemu nie? Jego znam i jego kocham. Na nikim mi tak nie zależy, jak na nim i wiem również, że jemu zależy na mnie.

2 komentarze:

  1. Nie podoba mi się to! O co tu chodzi? Martin jest jakiś podejrzany. Jaki urok? Jack ratuj ją. Rozdział świetny, tylko czemu taki krótki? czekam na następny i życzę weny.:-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, gdzie kolejny? Ja czekam.💖

    OdpowiedzUsuń