Gdy wchodziłam do kuchni Jack się uśmiechał. Nie chciałam nic mówić, ale w łóżku też się zaśmiał. Wtedy udałam, że nic nie widzę, jednak teraz byłam bardzo ciekawa, co go do tego skusiło.
- Co ci tak wesoło? - zapytałam. Poszerzył uśmiech. Zobaczyłam te seksowne dołeczki. Aż się kolana pode mną ugięły.
- Ty mnie rozśmieszasz. Jesteś bardzo zabawna, Rose. - powiedział. - Siadaj, bo ci wystygnie.
- To mój dom, a ty zachowujesz się swobodniej ode mnie. - rzuciłam z udawanym urażeniem. On znowu się uśmiechnął, a jego zęby powalały bielą. Usiadłam obok niego przy stole. W ciszy zaczęliśmy jeść.
- Rose, chciałbym ci coś powiedzieć. - zaczął - Ja cię ko...
W pewnym momencie do kuchni wszedł chłopak.
- Martin!! - krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona. Przytulił mnie mocno.
- Róża. Nie widzieliśmy się przez noc, a ty już się stęskniłaś? - zapytał.
- Zawsze za tobą tęsknię. Oh, przepraszam. Martin poznaj Jack'a. Jack to jest Martin.
Chłopak podszedł do nas i podał rękę Martinowi.
- Dużo o tobie słyszałem. Naprawdę mi przykro. Ale teraz Rose przynajmniej będzie szczęśliwa.
- Cieszę się, że wreszcie cię poznałem. To ty jesteś tym szczęściarzem, który kłopocze główkę Róży nawet w nocy. - powiedział, śmiejąc się.
- Dobra wystarczy gadania o moich snach - przerwałam ich dyskusję. - Martin tak w ogóle to co tutaj robisz?
- Przyjechałem po ciebie. Chciałem cię zabrać na gorącą czekoladę. Możemy iść we troje. - zwrócił się do Jack'a.
- Nie, dziękuję. Powinienem się zbierać. I tak zająłem ci dużo czasu.
- To nie był kłopot. Świetnie się bawiłam. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. - powiedziałam.
- Na pewno. - ukłonił się i pocałował moją dłoń. - Do widzenia, Rose.
- Pa, Jack.
Oczami Martina...
Strasznie nie pasował mi ten typ. Będę musiał się go jak najszybciej pozbyć.
- To co? Idziemy? - zapytałem.
- Idziemy.
Oczami Jack'a...
Wyszedłem z jej domu ze łzami w oczach. Kogo ja chcę oszukać? Może i o mnie śniła, ale to Martina tak naprawdę kochała.
Wracaj!! Gdzie idziesz?! Ona koca ciebie. CIEBIE!!! Wracaj tam i wyznaj jej tą miłość. Martin przestaje mi się podobać. Trochę się martwię. Rose bądź ostrożna. I leć do Jack'a! Już! Teraz! On cię ochroni.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny i zrób coś z nimi!!!💖💖💖💖💖💖💖