wtorek, 3 maja 2016

Rozdział 8. Komplikacje

Gdy wchodziłam do kuchni Jack się uśmiechał. Nie chciałam nic mówić, ale w łóżku też się zaśmiał. Wtedy udałam, że nic nie widzę, jednak teraz byłam bardzo ciekawa, co go do tego skusiło.
 - Co ci tak wesoło? - zapytałam. Poszerzył uśmiech. Zobaczyłam te seksowne dołeczki. Aż się kolana pode mną ugięły.
 - Ty mnie rozśmieszasz. Jesteś bardzo zabawna, Rose. - powiedział. - Siadaj, bo ci wystygnie.
 - To mój dom, a ty zachowujesz się swobodniej ode mnie. - rzuciłam z udawanym urażeniem. On znowu się uśmiechnął, a jego zęby powalały bielą. Usiadłam obok niego przy stole. W ciszy zaczęliśmy jeść.
 - Rose, chciałbym ci coś powiedzieć. - zaczął - Ja cię ko...
W pewnym momencie do kuchni wszedł chłopak.
 - Martin!! - krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona. Przytulił mnie mocno.
 - Róża. Nie widzieliśmy się przez noc, a ty już się stęskniłaś? - zapytał.
 - Zawsze za tobą tęsknię. Oh, przepraszam. Martin poznaj Jack'a. Jack to jest Martin.
 Chłopak podszedł do nas i podał rękę Martinowi.
 - Dużo o tobie słyszałem. Naprawdę mi przykro. Ale teraz Rose przynajmniej będzie szczęśliwa.
 - Cieszę się, że wreszcie cię poznałem. To ty jesteś tym szczęściarzem, który kłopocze główkę Róży nawet w nocy. - powiedział, śmiejąc się.
 - Dobra wystarczy gadania o moich snach - przerwałam ich dyskusję. - Martin tak w ogóle to co tutaj robisz?
 - Przyjechałem po ciebie. Chciałem cię zabrać na gorącą czekoladę. Możemy iść we troje. - zwrócił się do Jack'a.
 - Nie, dziękuję. Powinienem się zbierać. I tak zająłem ci dużo czasu.
 - To nie był kłopot. Świetnie się bawiłam. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. - powiedziałam.
 - Na pewno. - ukłonił się i pocałował moją dłoń. - Do widzenia, Rose.
 - Pa, Jack.



Oczami Martina...


Strasznie nie pasował mi ten typ. Będę musiał się go jak najszybciej pozbyć.
 - To co? Idziemy? - zapytałem.
 - Idziemy.



Oczami Jack'a...


Wyszedłem z jej domu ze łzami w oczach. Kogo ja chcę oszukać? Może i o mnie śniła, ale to Martina tak naprawdę kochała.

1 komentarz:

  1. Wracaj!! Gdzie idziesz?! Ona koca ciebie. CIEBIE!!! Wracaj tam i wyznaj jej tą miłość. Martin przestaje mi się podobać. Trochę się martwię. Rose bądź ostrożna. I leć do Jack'a! Już! Teraz! On cię ochroni.
    Czekam na kolejny i zrób coś z nimi!!!💖💖💖💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń