poniedziałek, 16 maja 2016

Rozdział 9. Koniec

Martin odprowadził mnie do domu. Nie chciał, również zostać na obiedzie, mówiąc, że ma dużo nauki. Nie dziwię się, że ma później tak dobre oceny.
Na pożegnanie pocałował mnie czule i powiedział, że spotkamy się w weekend. Do piątku zostały jeszcze trzy dni, nie wytrzymam tyle czasu bez niego. To będą chyba najdłuższe trzy dni w moim życiu. Już tęsknię... za zapachem jego wody po goleniu, za miękkimi i pełnymi ustami, za czarnymi, pełnymi miłości oczami, hebanowymi, niedbale potarganymi włosami, a najbardziej za jego uroczym i szczerym uśmiechem.
 - Panienko Rose, przyszła poczta. - wyrwała mnie z zamyślenia pani Brenda, gdy wchodziłam do kuchni.
 - Dziękuję, pani Johann. - powiedziałam, odbierając pęczek listów. Większość kopert była taka sama, czyli opłaty. Jednak jedna, ostatnia była inna. Papier był delikatny w dotyku, miękki i pachniał różami. Pismo na liście było kaligraficzne. Zdziwiłam się bardzo, bo rzadko kto pisze takimi literami.  Ostrożnie go otworzyłam i zaczęłam czytać:
"Kochana Rose,
Kwiecie mego istnienia,
Pani mojego serca,
Najpiękniejsza Dziewczyno świata,
Aniele błękitnooki,
Najjaśniejsza Gwiazdo na bezchmurnym niebie,
Tyś jest moją duszą, mym powietrzem,
Słońcem w deszczowe dni,
Mą Muzą i natchnieniem,
Jesteś duszy mej pokarmem,
Serca mego drogim skarbem,
Każdego dnia myślę o Tobie,
Nocą śnię i marzę o Tobie,
Zawładnęłaś moim sercem,
Dawno oddanym w Twoje ręce,
Rozpadam się na kawałeczki, gdy nie ma Cię obok,
I cichutko płaczę, gdy zapada zmrok."
Podpisano: Jack.
Siedzę na schodach i płaczę bezmyślnie. Nie wiem dlaczego? Te piękne słowa poruszyły moje serce. Ale umysł zadawał jedno pytanie: kim jest Jack? Jakiś facet się we mnie zakochał, a ja nie wiem kim on jest.
Co jest ze mną nie tak?
 - Witam, nazywam się Charlie Braun. Przyszedłem do Rosemarie. - usłyszałam z dołu. Pospiesznie wytarłam oczy. Mam nadzieję, że tusz mi się nie rozmazał. Cholera, kompletnie zapomniałam o tym spotkaniu. Ciekawe czy bardzo jestem spóźniona.
 - Dzień dobry panie Charlie, stało się coś?- zapytałam, zawstydzona swoim roztargnięciem.
 - Przyjechałem po ciebie. Za dwie godziny mamy się stawić u władcy. - odpowiedział staruszek.

1 komentarz:

  1. CO TU SIĘ DZIEJE? Ja się pytam czemu ona nie pamięta Jacka?? On wyznał jej miłość, a ona go nie pamięta. Martin usunął jej pamięć, prawda? Nie lubię gościa. Rozczarował mnie. czekam na następny i życzę weny. :-*

    OdpowiedzUsuń