Martin odprowadził mnie do domu. Nie chciał, również zostać na obiedzie, mówiąc, że ma dużo nauki. Nie dziwię się, że ma później tak dobre oceny.
Na pożegnanie pocałował mnie czule i powiedział, że spotkamy się w weekend. Do piątku zostały jeszcze trzy dni, nie wytrzymam tyle czasu bez niego. To będą chyba najdłuższe trzy dni w moim życiu. Już tęsknię... za zapachem jego wody po goleniu, za miękkimi i pełnymi ustami, za czarnymi, pełnymi miłości oczami, hebanowymi, niedbale potarganymi włosami, a najbardziej za jego uroczym i szczerym uśmiechem.
- Panienko Rose, przyszła poczta. - wyrwała mnie z zamyślenia pani Brenda, gdy wchodziłam do kuchni.
- Dziękuję, pani Johann. - powiedziałam, odbierając pęczek listów. Większość kopert była taka sama, czyli opłaty. Jednak jedna, ostatnia była inna. Papier był delikatny w dotyku, miękki i pachniał różami. Pismo na liście było kaligraficzne. Zdziwiłam się bardzo, bo rzadko kto pisze takimi literami. Ostrożnie go otworzyłam i zaczęłam czytać:
"Kochana Rose,
Kwiecie mego istnienia,
Pani mojego serca,
Najpiękniejsza Dziewczyno świata,
Aniele błękitnooki,
Najjaśniejsza Gwiazdo na bezchmurnym
niebie,
Tyś jest moją duszą, mym powietrzem,
Słońcem w deszczowe dni,
Mą Muzą i natchnieniem,
Jesteś duszy mej pokarmem,
Serca mego drogim skarbem,
Każdego dnia myślę o Tobie,
Nocą śnię i marzę o Tobie,
Zawładnęłaś moim sercem,
Dawno oddanym w Twoje ręce,
Rozpadam się na kawałeczki, gdy nie ma
Cię obok,
I cichutko płaczę, gdy zapada zmrok."
Podpisano: Jack.
Siedzę na schodach i płaczę bezmyślnie. Nie wiem dlaczego? Te piękne słowa poruszyły moje serce. Ale umysł zadawał jedno pytanie: kim jest Jack? Jakiś facet się we mnie zakochał, a ja nie wiem kim on jest.
Co jest ze mną nie tak?
- Witam, nazywam się Charlie Braun. Przyszedłem do Rosemarie. - usłyszałam z dołu. Pospiesznie wytarłam oczy. Mam nadzieję, że tusz mi się nie rozmazał. Cholera, kompletnie zapomniałam o tym spotkaniu. Ciekawe czy bardzo jestem spóźniona.
- Dzień dobry panie Charlie, stało się coś?- zapytałam, zawstydzona swoim roztargnięciem.
- Przyjechałem po ciebie. Za dwie godziny mamy się stawić u władcy. - odpowiedział staruszek.
CO TU SIĘ DZIEJE? Ja się pytam czemu ona nie pamięta Jacka?? On wyznał jej miłość, a ona go nie pamięta. Martin usunął jej pamięć, prawda? Nie lubię gościa. Rozczarował mnie. czekam na następny i życzę weny. :-*
OdpowiedzUsuń