niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział 4. Cd

Obudziłam się przywiązana do łóżka. Straszliwie bolała mnie głowa. Nie wiem, jak długo tak leżałam, ale nie podobało mi się to. Co tu się dzieje?
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam niebieski żyrandol. Byłam w jakimś pokoju mieszkalnym. Ściany były fioletowe, a meble z jasnego drewna.
 - Miałeś jej nie okaleczyć - usłyszałam stłumiony głos zza drzwi.
 - Rzucała się. Nie miałem innego wyjścia. - odpowiedział mu mężczyzna. Zbliżali się powoli, więc pośpiesznie zamknęłam oczy.
Ktoś wszedł do pokoju i złapał mnie za rękę. Przestraszyłam się. Może to jakiś zboczeniec? Czy ja znam jakieś techniki samoobrony? Pogładził mnie po głowie. Moje serce zaczęło bić szybciej i szybciej. Bałam się. Widziałam siebie w jego myślach. Miałam niespokojny wyraz twarzy, co  akurat było zrozumiałe.
 - Wybacz mi Różo, proszę - usłyszałam łamiący się, znajomy głos.
Jak przed chwilą dostałabym palpitacji, tak teraz moje serce kompletnie  zamarło. Nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam otworzyć oczy, ale bałam się, że to tylko piękny sen. Gładził palcami każdą część mojej twarzy, nie omijając żadnego zakamarka. Łzy napłynęły mi do oczu i powoli spływały po policzkach. Chłopak scałowywał każdą po kolei.
 - Moja Różyczka kochana. Wybacz mi kwiatuszku.
Powoli otworzyłam oczy...

1 komentarz:

  1. MARTIN! To na pewno on. Co on tam robi? A przede wszystkim gdzie jest to TAM? Dokąd oni ją zabrali? Co żeś ty zrobił, że ja przepraszasz. No, na pewno wszystkiego się dowiem w następnych rozdziałach, więc idę czytać dalej. 💖

    OdpowiedzUsuń