poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Koniec rozdziału 1

- Czy to ona? - zapytał spoglądając na mnie. Pan Charlie potwierdził skinieniem głowy. Za to mężczyzna w jednej chwili złapał mnie za rękę i zaczął biec. Byłam zmuszona do tego samego. Zdenerwował mnie takim zachowaniem, więc sprytnie go wyminęłam i sprawiłam, by się zatrzymał. Automatycznie puścił moją rękę. Za nami dotarł zdyszany pan Charlie.
- Kim pan jest i co tu się do cholery dzieje? - zapytałam. Mężczyzna milczał, wybałuszając na mnie oczy i otwierając buzię. Za to staruszek pochylił się nad kolanami i ciężko oddychał. Czułam, jak się we mnie gotuje.
- Halo! Czy ktoś raczy odpowiedzieć na moje pytania? - Byłam naprawdę wściekła.
Nagle za mną pojawił się chłopak, mniej więcej w moim wieku. Był ubrany w czarną koszulkę i wytarte jeansy. Miał krótkie, blond włosy. Za to jego twarz i zielone oczy wyrażały zniecierpliwienie.
- Czemu to tak długo trwa, doktorze Miller? - spytał chłopak łysiejącego mężczyzny.
- Ona zadaje za dużo pytań. Chce wiedzieć kim jestem i co z nią zrobię. Jak na osiemnastolatkę jest niezwykle wulgarna. - odpowiedział wzburzony.
- Ja jestem Jack. - powiedział obojętnie - Zaprowadzę cię do najwyższej sali w tym budynku.
Ruszyliśmy więc w drogę. Słyszałam, jak panowie rozmawiają ze sobą.
- To wprost nie do wiary! Jak ona mogła mnie tak potraktować? Mnie! Uznawanego doktora. Jest za bardzo pyskata i niezmiernie wścibska. - powiedział pan Miller.
- Cóż, Stephenie, będziesz musiał z tym żyć.
Czy to znaczyło, że ja tu zostanę na dłużej? Chciałam wrócić do swojego normalnego życia.
Wreszcie wyszliśmy z tunelu i zaczęliśmy wchodzić po bardzo kręconych, starych, lekko skruszałych schodach. To była najprawdopodobniej ostatnia rzecz, jaką pamiętam, bo później widziałam tylko ciemność.

1 komentarz:

  1. Jak to robisz, ze odpowiadając na pytania, tworzysz ich jeszcze więcej. Dziękuję za odpowiedz pod ostatnim i czekam na następny. :-*

    OdpowiedzUsuń