środa, 27 kwietnia 2016

Rozdział 6. Koniec

 - Nie wiem czy powinienem. A ty często nocujesz obcych ludzi? - zapytał.
 - Dla mnie nie jesteś obcy. W końcu jesteśmy gwiazdami, czy czymś w tym rodzaju. - zauważyłam sprytnie.
 - Racja, jesteśmy gwiazdami. Teoretycznie pochodzimy z jednego nieba. - Co ? Z jakiego nieba? Czułam, że robię się senna.
 - Dobra, mniejsza o to. Zostajesz czy nie? - spytałam wreszcie, bo byłam niezmiernie zmęczona.
 - Niech ci będzie. - odpowiedział.
Zaprowadziłam go do pokoju gościnnego. Gosposia codziennie ścierała tu kurze, więc nie był zaniedbany. Miał kremowo-granatowe ściany, na środku duże łóżko z toaletką, szafę, komodę i łazienkę.
 - A myślałem, że będę spał z tobą, skoro już proponujesz. - powiedział z urażoną miną.
 - Już byś chciał. Tu masz piżamę. - podałam mu ubranie. - A teraz idź już spać, bo jest bardzo późno.
 - Dobranoc Rose. - powiedział na pożegnanie.
 - Do jutra, Jack.
Wyszłam i zamknęłam drzwi. Podążyłam jeszcze do pokoju pani Brendy, by napisać jej karteczkę, żeby jednak zrobiła to śniadanie dla dwóch osób. Zapewne będzie zdziwiona pobytem Jack'a w moim domu, tym bardziej, że nie wchodził przez drzwi.
Później wreszcie wróciłam do swojej sypialni. Niestety sen nie nadchodził i nic się nie zapowiadało na to by przyszedł. Zaczęłam rozmyślać o tym, co się dzisiaj stało. Dostałam naszyjnik. Odruchowo go dotknęłam. Wisior miłości z diamentowym sercem. Ciekawe jaki ma Jack i co on w ogóle oznacza. Dlaczego jest tylko trzynaście gwiazd? I czemu ja jestem ostatnią? Jack jest numerem cztery... Jack... nieziemsko przystojny.
 - "Każda dziewczyna, jak i kobieta szaleją za tym młodzieńcem." - mówiła pani Karp. Czemu akurat teraz przypomniałam sobie te słowa? Sama nie wiem kiedy zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Robi się coraz ciekawiej. I to wtrącenie: "Jack... nieziemsko przystojny." rozwala. Jack widać, że wali prosto z mostu. Cwaniaczek. On musi wyznać jej miłość. czekam na następny i życzę weny. :-*

    OdpowiedzUsuń