- Kto po ciebie przyszedł, Rose? - zapytał nerwowym tonem.
- Partysowie. Chcą się zemścić. To właśnie przez nich stałam się Szatiarką. Teraz chcą mnie zabrać i zabić. - wyjaśniłam.
- Chyba po moim trupie! Nigdy na to nie pozwolę. - powiedział władczo.
Szybko wysiadł z auta. Pięcioro przeciwników zeskoczyło z dachu.
- On nie da rady - pomyślałam.
Partysowie byli uzbrojeni po zęby. W jednej chwili Jack wyjął podręczny pistolet i strzelił pięć razy. Trafił dwóch. Od razu padli na ziemię. Niestety nie miał więcej nabojów, więc została mu siła.
Przed oczami ukazał mi się obraz. Jack miał wizję. Po obejrzeniu jej do końca już wiedziałam, że w czystej walce Partysowie nie mieli szans. Chłopak od razu powalił dwóch na ziemię, zaś trzeciemu skręcił kark. Później poprawił koszulę oraz kołnierzyk i podszedł do auta. Już złapał za klamkę, gdy jeden z leżących się podniósł i wziął kij. Jack nie chcąc być gorszym, również wyjął kij z plecaka innego. Widziałam, jak mężczyźni walczą, Partys chcąc mnie zabić, a Jack obronić.
W pewnym momencie zamarłam przez chwilę. Drzwi do auta się otworzyły. Nie byłam przypięta pasami, więc z łatwością mnie z niego wyciągnął. Jego myśli wirowały wokół mnie. Tak jakby mnie znał. Nie myślał o zemście, jak tamci przeciwnicy.
- Jack!!!! - krzyknęłam. Wyrywałam się na wszystkie strony, jakie chyba istnieją.
- Rose!!!
Mężczyzna zakrył mi usta i skoczył ze mną na dach. Pamiętam jeszcze rozpaczliwe spojrzenie Jack'a i silne uderzenie w głowę.
_________________________________________________________________________________
Dzięki Karinga za komentarze. Dzisiaj nie mogłam się doczekać kiedy skomentujesz. Obiecałam sobie, że gdy dopiero to zrobisz to wstawię następny rozdział.
Jake jest dobry czy zły
OdpowiedzUsuńJack na początku nie był przekonany, co do Rose. Jednak z każdą chwilą coraz bardziej mu na niej zależało.
UsuńZachęcam do dalszego czytania, aby dowiedzieć się reszty historii.
O dzięki. Postaram się komentować na bieżąco, ale różnie to bywa. Rozdział jak zawsze świetny. W końcu coś się dzieje. Jack! Miałeś ją uratować. Powiedziałeś, że prędzej zginiesz. Nieudacznik. Co poradzić. Rose. Nie daj się! Uciekaj! Ratuj się. Czekam na następny i życzę weny. Chyba nie muszę mówić jak bardzo chcę następny.💖
OdpowiedzUsuńPs.
Twoje komentarze też są niezwykle motywujące i czekam na nie z niecierpliwością. :-*
kiedy następny?
OdpowiedzUsuń