wtorek, 26 kwietnia 2016

Rozdział 6. Cd

Oczami Martina...

Weszliśmy z Gregiem do zamku i skierowaliśmy się do gabinetu doktora Millera.
 - Panie Stephenie, misja wykonana. - powiedziałem od progu.
 - Fantastycznie Martinie. Mam do ciebie jedno pytanie. Czy jesteś zupełnie pewny, że ona ci ufa? -zapytał z niepokojem w głosie.
 - Naturalnie. Zrobiłaby dla mnie wszystko. W końcu jestem dla niej, jak brat. O... Kto to właściwie jest Jack?
 - To czwórka - niestety. - odpowiedział pan Miller.
 - Więc to nie dobrze. Jestem prawie pewien, że jest w nim zakochana, bo wołała go we śnie.
 - To skandal! Musimy temu zapobiec.
 - Jeżeli nie wyzna jej miłości to sprawę mamy z głowy, bo przecież nie przeczyta jego myśli. Gorzej jak jej powie.
 - W takim razie musisz zrobić wszystko, by do tego nie doszło. - powiedział pan Stephen.


                                           ***

Wstałam i podeszłam do okna. Otworzyłam drzwi tarasowe. To był Jack. Wszedł do środka.
 - Cześć Rose. Żyjesz. Co się z tobą działo. - spytał nerwowo.
 - Nie uwierzysz w to. - powiedziałam z ekscytacją - Martin żyje.
Opowiedziałam mu całą historię. Podobnie, jak ja nie mógł w to uwierzyć.
 - Chyba powinienem już wracać - rzekł Jack.
 - Zamierzasz o drugiej nad ranem jechać do domu? - zapytałam z sarkazmem.
 - Tak. To normalne, że chcę wrócić i położyć się spać.
 - Skoro tu jesteś to może już zostaniesz na noc. - zaproponowałam. - To nie przystoi byś tułał się po nocach.

1 komentarz:

  1. O co tu chodzi? Martin coś wie? Czemu Jack i Rose nie mogą być razem? Będą szczęśliwi. To miło, że przenocuje go. Może wyzna jej miłość, choć znając życie, pewnie jakoś to będzie skąplikowane. Czekam na następny i żeby rozdziały były dłuższe.💖💖💖

    OdpowiedzUsuń